Obudził mnie dźwięk mojego "kochanego"budzika. Wstałam i ruszyłam w kierunku łazienki byłam wyczerpana nawet nie wiem dlaczego spalam przecież dobrze. Przechodząc przez garderobę wybrałam ubrania na dzisiejszy dzień. Umyta i ubrana weszłam do mojego pokoju spakowałam potrzebne książki do torby i udałam się na duł. Zeszłam do kuchni i ku mojemu zdziwieniu w kuchni siedziała moja mama jak gdyby nigdy nic popijała sobie kawkę. Chyba musiała zobaczyć moje zaskoczenie bo uśmiechnęła się lekko.
-Cześć- powiedziałam jako pierwsza trochę zmieszana
-Cześć-odpowiedziała uśmiechając się
-Co ty tu robisz ? Nie powinnaś być w pracy?- zapytałam się siadając po drugiej stronie lady kuchennej z kubkiem herbaty.
-Yyy...wiesz- zaczęła niepewnie- ja cię bardzo przepraszam wiem że za tydzień kończysz swoje 16 urodziny ale ja muszę wyjechać- powiedziała smutno a ja myślałam że zaraz coś mnie tam trafi! własna matka wyjeżdża przed urodzinami własnej córki. Miałam jeszcze nadzieję że na nich będzie.
-Na ile ?- zapytałam z nadzieją w glosie.
-Bardzo mi przykro ale muszę wyjechać na dwa tygodnie-nie no super żadnej rodziny na urodzinach super po prostu moja matka jest cudowna - wiem że ci przykro ale nie gniewaj się na mnie to mój szef kazał mi jechać próbowałam się wymigać ale się nie dało- pewnie już nie musisz się usprawiedliwiać mogła by w końcu powiedzieć prawdę że nie chce ze mną świętować moich urodzin.
-Za ile wyjeżdżasz ?- znowu padło pytanie gdzie był wyczuwalny smutek choć tak naprawdę byłam strasznie zła
-Samolot mam jutro z samego rana-odpowiedziała- ale jeśli chcesz to dzisiejszy dzień należy do nas ?-zapytała niepewnie.
-Jasne tylko ja już muszę się zbierać do szkoły, do zobaczenia - powiedziałam i udałam się do drzwi
-Ah no tak to do zobaczenia- odpowiedziała i udała się do swojej sypialni zapewne się pakować.
Wyszłam z domu i udałam się na przestanek. Autobus miałam za pięć minut więc wyciągnęłam słuchawki i puściłam piosenkę Ed'a Sheeran'a. Wysiadłam z autobusu po 15 minutowej jeździe. Zauważyłam przed bramą moją najlepszą przyjaciółkę Meg. Pomachałam do niej z drugiej strony ulicy.
Zauważyła mnie i odwzajemniła gest. Przeszłam ulice i uściskałam ją na przywitanie
-Hej-powiedziałam radośnie .
-Hej-odpowiedział- nudny ten weekend co nie? - zapytała unosząc brwi
-No raczej samemu jest nudno - powiedziała za smutkiem
-Oh ty moja biedaczko ja to przynajmniej mam brata choć i tak się teraz będziemy rzadko widywać- powiedział i zobaczyłam jak w jej oczach zbierają się łzy
-Co się stało? - zapytałam zmartwiona
-Nic takiego po prosty wyprowadza się do swojej narzeczonej. Wiesz teraz będziemy takie same.-odpowiedziała zmartwiona. Tak Meg ma też bogatych i zapracowanych rodziców tylko jest jedna różnica jej rodzina jest cała ma tatę mamę i brata może rzadko spędzają czas razem ale czasami się zdarzy to lepsze nisz nic.
-A co tam u ciebie?- zapytała przerywając moje rozmyślenia
-Nic ciekawego, po staremu- odpowiedziałam bez entuzjazmu
-Jak to nic ciekawego? Robisz jakąś imprezkę czy może jakieś przyjęcie?-zapytała
-Po co przyjęcie ?-uniosłam brwi ze zdziwienia
-No przecież kończysz 16 lata ! To już za tydzień obuć się księżniczko !!- aha no tak moje urodziny
-no może coś zrobię zobaczę jeszcze-powiedziałam bez żadnych emocji oczywiście Mego musiała wyczuć że coś jest nie tak.
-Ej mała co się stało? - zapytała z troską
-Nic po prostu moja matka jak zwykle ma mnie w dupie i wyjeżdża sobie na jakąś delegacje i nie będzie jej na moich urodzinach- warknęłam nie chciałam być dla niej taka nie miła ale jakoś tak wyszło.
-Ok spoko nie denerwuj się tak - powiedziała zaskoczona moim wybuchem złości.
-Przepraszam ja po prostu nie myślałam że może być gorzej niż jest ale okazało się że mogła bym żyć również bez matki i nic by się nie zmieniło.
-No tak rozumiem cię dokładnie chodźmy już na lekcję bo się spóźnimy- powiedziała i udałyśmy się w kierunku naszej sali lekcyjne gdy podchodziłyśmy do sali akurat zaczął dzwonić dzwonek.
***
Na lekcjach było jak zawsze nudno i dużo pracy domowej. Z Meg nie rozmawiałam już moich urodzinach unikałyśmy tego tematu.Wyszłam ze szkoły cała wyczerpana ruszyłam w kierunku autobusu akurat miałam za 2 minuty więc zajęłam się rozplątywaniem słuchawek . Po 17 minutach jazdy autobusem byłam w domu ściąg łam buty i udałam się do kuchni w progu stanęłam jak wryta.
-Sto lat sto lat...- śpiewała moja mama z tortem w ręce tego się nie spodziewałam.
-Yyyy....nie musiałaś tego robić- powiedziałam zmieszana
-Ale chciałam i mam coś tu dla ciebie- podała mi male pudełeczko opakowane w srebrny papier. Rozdarłam papier i moim oczom okazał się nowiutki SAMSUNG GALAXY S5.
-Dziękuje!!- naprawdę się cieszyłam. Odłożyłam telefon i przytuliłam mamę na początku była zmieszana ale odwzajemniła gest. Po zjedzeniu tortu udałyśmy się do salonu postanowiłam zaryzykować i zapytałam o coś co mnie bardzo nurtowało.
-Jak zginął tata?- zapytałam nie pewnie
-Oh ty znowu o tym. Tata zginął w wypadku samochodowym.-odpowiedziała pacząc mi prosto w oczy. W jej oczach nie doszukałam się kłamstwa i zdobyłam się na odwagę zadając jeszcze jedno pytanie.
-Kiedy zmarł?- zapytałam wiedziałam że już na mnie nie paczy.
-Muszę ci coś powiedzieć-zrobiła krótką przerwę a ja już się gotowałam- on zmarł niedawno on nas ciebie zostawił dla innej- powiedziała ze łzami w oczach. Nie spodziewałam się takiego wyznania.
-Dlaczego nigdy go nie widziałam?
-Widziałaś się z nim tylko byłaś mała. a później on powiedział że nie chcę się z nami widywać bo to mu niszczy teraźniejszy związek - wierzyłam jej wiem że by mnie nie okłamała jak by miała skłamać to nadal by to utrzymywała w tajemnicy .
-Oh ok też już rozumiem ja idę spać dobranoc i dziękuje z prezent- powiedziałam i pocałowałam mamę na dobranoc udając się na górę. weszłam do pokoju i odrazy udałam się do łazienki po drodze biorąc moją piżamę. PO szybkim prysznicu udałam się do mojego pokoju. Położyłam się na łóżku długo nie mogłam zasnąć z powodu nowych informacji na temat mojego ojca. Postanowiłam że zadzwonię jutro do Meg bo jest sobota i jej o wszystkim powiem. Po moim postanowieniu zasnęłam .
***
Po przebudzeniu udałam się do mojej garderoby że termometr wskazywał +25 stopni postanowiłam ubrać się letnie. Schodząc na duł zdzwoniłam do Meg miała być u mnie za 15 min. w tym czasie zjadłam śniadanie i ogarnęłam dom. Gdy akurat wchodziłam na górę zabrzmiał dzwonek drzwi wejściowych. Udałam się w ich kierunku i otworzyłam Meg wpuszczając ją do środka.
-Hej-przywitałam się z moją przyjaciółką.
-Hej co jest że tak wcześnie?- zapytała. A no tak dopiero 10
-No więc muszę ci coś powiedzieć na temat moje wczorajszego dnia spędzonego z moją mamą-przygryzłam wargę ze zdenerwowania
-Łał nie myślałam że spędzisz czas z mamą a gdzie ona jest tak w ogóle?
-Wyjechała dziś rano-odpowiedziałam na jej pytanie
-No dobra to mów o co chodzi.
-Chodzi o mojego ojca...- opowiedziałam jej wszystko od początku
- Ciekawe ale mówiła że się z nim spotkałaś prawda ?-zapytała z nadzieją w głosie
-Tak podobno jak byłam mała to się spotkałam z nim parę razy.-odpowiedziałam zdziwiona bo nie wiedziała do czego zmierza
-Zdjęcia!!! Rozumiesz musisz mieć jakieś zdjęcie z nim gdzie twoja mama nigdy cię nie wpuszcza?- zapytała podekscytowana.
-Garderoba ! - wykrzyczałam i pobiegłyśmy w stronę garderoby mamy. Była ona jeszcze większa niż moja. Po 3 godzinach grzebania wszędzie padnięte położyłyśmy się na środku.
-Jednak nic nie ma - powiedziałam smutnie
-Na to wygląda-odpowiedziała. Leżałyśmy tak przez jakieś 5 minut w ciszy i nagle zobaczyłam pudełko.
-Patrz- wskazałam na pudełko- to nasza ostatnia szansa- powiedziałam wstając i podchodząc do krzesła by na nie wyjść.
-Jej wskakuj na to krzesło!- wykrzyknęła
-Ok już się robi - powiedziałam i zeszłam z krzesła wraz z pudełkiem. Położyłam pudełko i patrzyłam na nie jakieś 5 minut. Czułam na sobie wzrok Meg aż w końcu nie wytrzymała.
-Otwórz je ! - rozkazała jak kazała tak zrobiłam dotworzyłam o moim oczom ukazało się zdjęcie z jakimś młodym mężczyzną i dwojgiem dzieci po prawej stronie był to chłopiec o lokach a na drugim dziewczyna bardzo podobna do mnie. Odwróciłam zdjęcie i tam ukazał się napis:
" Moje kochane dzieciaki. Isabel i Harry wspaniale się dogadują nie zabieraj im tej przyjemności. Proszę cię Agnes.
Proszę cię nie rób tego Des
Wzięłam drugie zdjęcie i odwróciłam tam też istniał napis
"Mój mały Harry Styles i mała Isabel Styles
Wasz tata Des "
W tym momencie w mojej głowie były słowa z wiadomości" Zaginiona przyrodnia siostra Harre'go"
-O kurde to nie możliwe - powiedziałam szeptem. Widziałam kątem oka jak Meg mi się przygląda. A później tylko czułam łzy ...
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------- Proszę was jeśli przeczytaliście skomentujcie pod pierwszym rozdziałem nie było żadnych komentarzy wiem że był on krotki ale ten już jest dłuższy i coś się dziej czekam na komentarze inaczej nie widzę sensu pisania :(
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz